Prawo do świętego spokoju powinno być zagwarantowane ustawowo, a jego łamanie karane latami ciężkich robót. Ale tak niestety nie ma i nie raz ktoś albo coś nas wyprowadzi z równowagi. Różnie bywa ze sposobami poradzenia sobie po zdenerwowaniu się.
Ale chyba najlepszym sposobem na zrelaksowanie się jest słuchanie odgłosów natury. Jak ktoś oczywiście lubi
No właśnie, na przykład wyobraźmy sobie taką scenerię, do tego jakieś ptaki, świerszcze i totalnie spokojna muzyka. Najlepsze z tego wszystkiego jest to, że możemy zrobić to teraz w tej chwili. Nie bacząc na to, że może jest chłodno i nie do końca coś widać. Wystarczy wejść na stronę MoodTurn.com, by cytując jej motto zmienić swój nastrój, odpocząć i cieszyć się. A możliwości w bród, burza z ulewą, wspomniane ptaki, albo morze, z muzyką albo bez i z jakim chcemy krajobrazem.
Czyli podstawowa forma leżąca u fundamentów wszystkich stylów rockowych. Sam termin “rock and roll” został wzięty bezpośrednio z tradycyjnych bluesów, w których był aluzją do aktu seksualnego. Po raz pierwszy termin ten w znaczeniu stylu muzycznego został użyty przez Alana Freeda w 1951 roku. Wywodzi się z uproszczonego i zredukowanego, do trzech lub czterech akordów, schematu bluesowego granego w szybkim tempie przy pomocy zelektryfikowanych instrumentów. Dodatkowo obejmuje wpływy rhythm and bluesa, country i tradycyjnego jazzu. Termin Rock’N'Roll powstał kilka dekad przed muzyką. Pierwszy raz został użyty w piosence Trixie Smith (ur. 1885 w Atlanta, Georgia – zm. 1943 w Nowym Jorku) “My Man Rocks Me (With One Steady Roll)” 1922 r. i był synonimem do aktu seksualnego. To za Wikipedią.
Ale jeżeli chcemy dowiedzieć się o historii rock and rolla w formie ilustrowanej to ciekawą wizualizację wykonał niejaki Alberto Antoniazzi, który przedstawia ewolucję rocka na przykładzie mapy metra. Ilustracja ta jest majstersztykiem, gdyż rock and roll jest tutaj tylko formą wyjściową, a zaprezentowane są wszelki gatunki, które czerpią z gitarowego grania.
Ciekawą wiadomość w dziale nauka zamieścił na swojej stronie Dziennik. Otóż naukowcy donoszą, iż kawa może zmniejszać ryzyko arytmii serca. I czytając dalej możemy się dowiedzieć, że kardiolog Arthur Klatsky wraz z zespołem przebadał ponad 130 tys. ludzi, mężczyzn i kobiet, w wieku 18-90 lat. U osób, które wypijały cztery lub więcej filiżanek kawy dziennie ryzyko trafienia do szpitala z zaburzeniami rytmu serca okazało się o 18 proc. niższe niż u tych, które wystrzegały się kawy. Było też o 7 proc. niższe niż u osób pijących 1-3 filiżanek kawy dziennie – ustalono w badaniach.
Ciekawe co na te badania powiedział by ten który napisał piosenkę La Café
I jeżeli interesujesz się muzyką, taką ostrzejszą, nawiązując do poprzedniego tematu, muzyką gitarową to uderzaj zameldować się na Bemowo. Jak pisze wczorajsza Gazetaurzędnicy z warszawskiego Bemowa chcą zachęcić do meldowania się i płacenia podatków w dzielnicy w oryginalny sposób. Chcą rozdać bilety na koncert AC/DC oraz festiwal Sonisphere, na którym zagra między innymi Metallica. – Będziemy mieli do rozdania około tysiąca biletów. Na początku kwietnia na naszej stronie internetowej pojawi się specjalny formularz, będzie można się zarejestrować i ubiegać o bilet – zachęca Michał Łukasik z urzędu dzielnicy.
Akcja jak najbardziej na plus, i do wykorzystania, bo koncerty naprawdę mogą być dobre.
Gitara to instrument muzyczny z grupy strunowych szarpanych z pudłem rezonansowym, gryfem i progami na podstrunnicy. W roku 1931 powstała gitara elektryczna, w której drgania stalowej struny umieszczonej w polu magnetycznym są przekształcane w zmiany napięcia elektrycznego za pomocą przetwornika elektromagnetycznego. To według Wikipedii. Ogólnie gitara jest ważnym instrumentem. Bez niej nie powstało by wiele hitów. Wręcz całej masy. Raczej nigdy nie wypadnie z obiegu, a nawet można ją wykorzystać tak aby odnalazła się w dzisiejszych czasach, co pokazuje ten obrazek przedstawiający ewolucję gitary elektrycznej od 1931 do 2008
Czasy są takie, że gwiazda disco-polo przyjeżdża na koncert, i już nie daje jak kiedyś płyty cd z podkładem, tylko przekazuje telefonik, no i z niego leci muzyczka, on śpiewa, a potem zgrania dużo pieniądza po “szoł”. Bywa w świecie też tak, że publika wielbi gościa, który rozstawi na środku sceny laptopa, coś w nim rzeźbi i muzyk gra. Czasy takie, że każdy może zostać muzykiem. Więc Internet dostarcza narzędzi aby zostać, np klawiszowcem.
I tak, możemy pobawić się wirtualnym keyboardem, gdzie możliwości mamy ogromne, od imitacji pianina do gitary czy saksofonu. Potem można zagrać na wirtualnym pianinie, a na kisstunes.com jest możliwość nagrania dzieła, które zostało stworzone. Zatem do działa.